Rynek autobusów elektrycznych dziś

Coraz bardziej widoczny wpływ działalności człowieka na środowisko, zwłaszcza poprzez jego zanieczyszczanie, oddziałuje na kolejne obszary naszego życia. Walka ze smogiem staje się jednym z najważniejszych wyzwań współczesnych metropolii. Również w Polsce musimy mierzyć się z tymi problemami. Za sporą część zanieczyszczeń odpowiedzialne są spaliny. Nie dziwi więc, że coraz więcej firm transportowych stawia na elektromobilność, która może mieć znaczenie dla ochrony czystości powietrza. W coraz większej liczbie miast Europy pojawiają się autobusy z napędem elektrycznym. Warto zastanowić się więc, jak wygląda dziś rynek tego rodzaju pojazdów.

StockSnap / Pixabay

W Europie pierwsze elektryczne minibusy pojawiły się we Włoszech już z końcem lat dziewięćdziesiątych. Rozwój tych technologii odbywał się jednak głównie w Chinach. Już w czasie igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 r. po ulicach miasta przemieszczały się 12 metrowe autobusy obsługujące wydarzenie. Zdecydowanie poszerzyły się też możliwości przejazdu bez ładowania z niecałych 100 do ok. 300 km jazdy. Wsparcie rządu i inwestowanie w e-autobusy sprawiło, że prawie wszystkie z wypuszczonych do użytku pojazdów elektrycznych w 2013 r. przemieszczało się po chińskich drogach. Silnie rozwinięty jest również rynek produkcji autobusów i autokarów, który zaopatruje głównie kraje regionu Azji i Pacyfiku. W 2015 r. w Korei wprowadzono natomiast technologię, która umożliwia ładowanie baterii pojazdów bezprzewodowo.

W ostatnich latach obserwujemy coraz większe zainteresowanie tematem w Europie. Francja, Włochy, Niemcy, Wielka Brytania promują i wspierają wprowadzanie pojazdów przyjaznych środowisku. Przygotowano specjalne plany pomocy finansowej dla przyspieszenia działań. W ostatnim czasie również Polska stawia na elektromobilność. Większe europejskie miasta, tj. Londyn, Paryż, Warszawa składają coraz więcej zamówień na pojazdy z napędem elektrycznym, które mają w znaczący sposób przyczynić się do zredukowania emisji szkodliwego dwutlenku węgla.

Prawdopodobnie rynek ten będzie się w najbliższym czasie zdecydowanie rozrastał. Na przeszkodzie stoją stacje ładowania pojazdów elektrycznych, których wciąż jest zbyt mało. W ciągu kilku kolejnych lat problem ten zostanie rozwiązany. Do 2020 r. w samej Polsce ma być ponad 120 tys. tego rodzaju punktów. Ułatwi to decyzję nie tylko dotyczącą zakupu miejskich autobusów elektrycznych, ale również samochodów osobowych. Wszystko wskazuje na to, że pojazdy elektroniczne lub na alternatywne źródła energii są pieśnią przyszłości. Szacunki przewidują, że do 2030 roku liczba e-autobusów poruszających się po drogach Europy będzie pięciokrotnie większa niż w roku 2017. Będą one stanowić połowę rynku. Biorąc pod uwagę postęp technologiczny i – przewidywane – osiąganie dłuższych tras bez konieczności ładowania, można spodziewać się, że rozwiązanie to zyska sobie wielu zwolenników na całym świecie. To dobrze wróży polskim producentom autobusów elektrycznych, tj. Autosan, Ursus czy Solaris.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *